czwartek, 25 lipca 2013

I amSTERDAM

florencja i zaraz amsterdam to tak jakby ze słońca w chmury od razu
bajkowe domy, kanały, pęd rowerowy, dystans, przystojni, wysocy mężczyźni, duże stopy kobiet, sklepy vintage, coffee shopy i czerwone latarnie
na początku niedostępny ale z każdym dniem bardziej przyjazny, taka miastowa wioska
każdy sobie, mało kontaktu wzrokowego
jedno słow: szaro - czy to dobrze czy źle jeszcze nie wiem

mówi się, że holendrzy są do bólu szczerzy, asertywni,skąpi, planujący i małoa spontaniczni, niedostępni itd
może miałam szczęście bo wszyscy, których przez te kilka dni spotkałam byli tego przeciwieństwem a może dlatego, że znajomi znajomych a może te ogólne teorie "na temat" nie wszystkich dotyczą

poszłam na spotkanie w Amsterdam Academy of Fashion z nastawieniem, że raczej nic z tego nie wyjdzie bo roczny program jest za ogólny a więcej czasu poświecić nie mogę a i tak trudno mi  sobie wyobrazić, ze na rok znowu wracam na studia
"bądz otwarty, bo nigdy nie wiesz co się może zdarzyć" bo tu nagle się okazuje, że jest możliwości dobrania programu indywidualnie, na określony czas i do tego mogą Ci jeszcze wejścia do firm modowych ułatwić
no i wyszłam z wypiekami i ekscytacją
niesamowite jest uczucie przybliżania się do celu i urealniania swojej drogi
najpierw przeglądasz strony internetowe, później mailujesz aż w końcu jesteś tam na spotkaniu
lubię to w sobie

przez ostatnie miesiące dużo myślalam, zastanawiałam się , zbierałam dane, spotykałam się z ludźmi, jeździłam, sprawdzałam
zgodnie z moją deklaracją u coacha (bez którego trudno byłoby mi wytrwać w postanowieniu i szukaniu własnej drogi), że daje sobie na ten cały proces podjęcia decyzji co dalej, 3 miesiące bez spinania się i presji, zostało jeszcze kilka dni do końca lipca
tak inaczej czułam się w kwietniu jak straciłam pracę - strach, przerażenie, chaos, paraliż, później pojawiła się nadzieja i wizja przyszłości a jednocześnie wolność i otwartość na nowe aż do momentu przejścia do działania, sprawdzania, weryfikacji, porządkowania i planowania
a w między czasie zawsze był i jest rower :-)
niesamowite, że niby chce się mieć w życiu wybór, a jak się już go ma to nagle strach paraliżuje zwoje myślowe i boisz się tej odpowiedzialności i błędów,które możesz popełnić i konsekwencji i wszystkiego co sobie jeszcze wymyślisz

pisanie tego bloga też jest dla mnie taką deklaracją i zobowiązaniem przed samą sobą, że nie zawrócę z drogi szukania siebie, swojej pasji i dodaniem sobie publicznie odwagi :-)

teraz jadę na kilka dni na tai chi złapać trochę równowagi i posłuchać jaką decyzję mam w sobie

no i jeszcze moim okiem Am









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz