florencja i zaraz amsterdam to tak jakby ze słońca w chmury od razu
bajkowe domy, kanały, pęd rowerowy, dystans, przystojni, wysocy mężczyźni, duże stopy kobiet, sklepy vintage, coffee shopy i czerwone latarnie
na początku niedostępny ale z każdym dniem bardziej przyjazny, taka miastowa wioska
każdy sobie, mało kontaktu wzrokowego
jedno słow: szaro - czy to dobrze czy źle jeszcze nie wiem
mówi się, że holendrzy są do bólu szczerzy, asertywni,skąpi, planujący i małoa spontaniczni, niedostępni itd
może miałam szczęście bo wszyscy, których przez te kilka dni spotkałam byli tego przeciwieństwem a może dlatego, że znajomi znajomych a może te ogólne teorie "na temat" nie wszystkich dotyczą
poszłam na spotkanie w Amsterdam Academy of Fashion z nastawieniem, że raczej nic z tego nie wyjdzie bo roczny program jest za ogólny a więcej czasu poświecić nie mogę a i tak trudno mi sobie wyobrazić, ze na rok znowu wracam na studia
"bądz otwarty, bo nigdy nie wiesz co się może zdarzyć" bo tu nagle się okazuje, że jest możliwości dobrania programu indywidualnie, na określony czas i do tego mogą Ci jeszcze wejścia do firm modowych ułatwić
no i wyszłam z wypiekami i ekscytacją
niesamowite jest uczucie przybliżania się do celu i urealniania swojej drogi
najpierw przeglądasz strony internetowe, później mailujesz aż w końcu jesteś tam na spotkaniu
lubię to w sobie
przez ostatnie miesiące dużo myślalam, zastanawiałam się , zbierałam dane, spotykałam się z ludźmi, jeździłam, sprawdzałam
zgodnie z moją deklaracją u coacha (bez którego trudno byłoby mi wytrwać w postanowieniu i szukaniu własnej drogi), że daje sobie na ten cały proces podjęcia decyzji co dalej, 3 miesiące bez spinania się i presji, zostało jeszcze kilka dni do końca lipca
tak inaczej czułam się w kwietniu jak straciłam pracę - strach, przerażenie, chaos, paraliż, później pojawiła się nadzieja i wizja przyszłości a jednocześnie wolność i otwartość na nowe aż do momentu przejścia do działania, sprawdzania, weryfikacji, porządkowania i planowania
a w między czasie zawsze był i jest rower :-)
niesamowite, że niby chce się mieć w życiu wybór, a jak się już go ma to nagle strach paraliżuje zwoje myślowe i boisz się tej odpowiedzialności i błędów,które możesz popełnić i konsekwencji i wszystkiego co sobie jeszcze wymyślisz
pisanie tego bloga też jest dla mnie taką deklaracją i zobowiązaniem przed samą sobą, że nie zawrócę z drogi szukania siebie, swojej pasji i dodaniem sobie publicznie odwagi :-)
teraz jadę na kilka dni na tai chi złapać trochę równowagi i posłuchać jaką decyzję mam w sobie
no i jeszcze moim okiem Am
czwartek, 25 lipca 2013
wtorek, 16 lipca 2013
Firenze
w ramach uzpełnienia trochę na temat Florencji
nigdy wcześniej, teraz pierwszy raz ...więc wszystko było nowe i fascynujące
zabukowałam jakiś hostel bo było napisane, że prawie w centrum i się okazało, że nawet bardziej niż prawie
5 osób w pokoju ale w zasadzie tylko na noc, łazienki czyste więc nie było źle
jedyne co to brak windy a piętro 4 i wąskie schody i brak światła na schodach (a ja boję się ciemności szczególnie na schodach:-)) i tu poratowała mnie aplikacja smartphonowa pt.Latarka zainstalowana kiedyś dla żartu, tym razem uratowała życie!
miasto nieduże, bezpieczne, idealne także do samotnego szwędania się i w dzień i w nocy
w mniej więcej dwóch słowach:
przepych, złoto, renesans, piekne zabytkowe rzeźby męskich ciał (także męskich ciał obejmujący kobiece), koncerty muzyki poważnej na ulicach wieczorami, włosi, którzy po 2 minutach znajomości proszą Cię o rękę :-), pyszne jedzenie, upał, tysiące turystów
wszystko niby fajnie ale z perspektywy bycia turystą, a ja pojechalam tam sprawdzić czy może to jest miasto moich marzeń, miasto na dalszą drogę życia, miasto modowe, miasto uczelniane, moje miasto
i tu mialam mieszane uczucia bo gorąco, bo leniwie, bo nie czuć ducha miasta tylko duchy turystów ... bo nie wiem czy to ze mna gra więc daje sobie czas na szczere przemyślenia
a tymczasem ruszam do Amsterdamu na ciąg dalszy podróży w poszukiwaniu siebie :-)
mniej więcej w dwóch obrazkach:
nigdy wcześniej, teraz pierwszy raz ...więc wszystko było nowe i fascynujące
zabukowałam jakiś hostel bo było napisane, że prawie w centrum i się okazało, że nawet bardziej niż prawie
5 osób w pokoju ale w zasadzie tylko na noc, łazienki czyste więc nie było źle
jedyne co to brak windy a piętro 4 i wąskie schody i brak światła na schodach (a ja boję się ciemności szczególnie na schodach:-)) i tu poratowała mnie aplikacja smartphonowa pt.Latarka zainstalowana kiedyś dla żartu, tym razem uratowała życie!
miasto nieduże, bezpieczne, idealne także do samotnego szwędania się i w dzień i w nocy
w mniej więcej dwóch słowach:
przepych, złoto, renesans, piekne zabytkowe rzeźby męskich ciał (także męskich ciał obejmujący kobiece), koncerty muzyki poważnej na ulicach wieczorami, włosi, którzy po 2 minutach znajomości proszą Cię o rękę :-), pyszne jedzenie, upał, tysiące turystów
wszystko niby fajnie ale z perspektywy bycia turystą, a ja pojechalam tam sprawdzić czy może to jest miasto moich marzeń, miasto na dalszą drogę życia, miasto modowe, miasto uczelniane, moje miasto
i tu mialam mieszane uczucia bo gorąco, bo leniwie, bo nie czuć ducha miasta tylko duchy turystów ... bo nie wiem czy to ze mna gra więc daje sobie czas na szczere przemyślenia
a tymczasem ruszam do Amsterdamu na ciąg dalszy podróży w poszukiwaniu siebie :-)
mniej więcej w dwóch obrazkach:
niedziela, 7 lipca 2013
się robi
pomysłów na życie mam wiele, czasami jeden wyklucza drugi, czasami się uzupełniają, czasami męczy mnie, że je mam a czasami martwię się jak jest pustka
ale wiem juz jedno myśląc nie wymyśle, bo rozważać można bez końca
mnie ratuje działanie
zawsze tak miałam, zawsze do wszystkiego byłam pierwsza i organizowałam się w sekunde
była to ciekawość świata a zarazem doskonała forma ucieczki od samej siebie
później przyszedł czas weryfikacji, już nie rwałam się do wszystkiego a wręcz do niewielu rzeczy byłam chętna, tu też wkradło się trochę zdrowego lenistwa :-)
teraz lepiej już potrafie poruszać się po dżungli pokus i nieograniczonych możliwości ale to właśnie jednak działanie i sprawdzanie i poczucie i zobaczenie jest moim najlepszym doradcą
jest to mój sposób odnalezienia drogi do siebie
dwa miesiące siedziałam i się zastanawiałam czy szkoła mody, czy w Polsce, czy zagranicą i czy w ogóle
tu coach okazał się nieocenionym wsparciem w moim chaosie decyzyjnym i naprawdę jestem sobie wdzięczna, że nie robie z siebie samotnie walczącej bohaterki (co też jest mi bardzo znane) tylko mam otwartość na pomoc innych, dobrze znających się na prowadzeniu przez wybór nowej drogi
tak sobie gadaliśmy i gadaliśmy i się wykluło, że warto zrobić sobie analize szkół mody na całym świecie (bo w zasadzie po co się ograniczać) i zobaczyć co z tego wyjdzie ...
a że lubie cele i zadania i wyzwania to się wzięłam w garść i znalazłam, napisałam, umówiłam się i pojechałam od razu
1. najpierw była Warszawa
http://www.mskpu.com.pl/
wynajęte sale w innej szkole na siłe zaadoptowane i udają artystyczne
Pani sekretarka łaskę robi, że udzieli odpowiedzi bo wszystko możesz znaleźć na stronie przecież
uciekłam szybko i nawet zdjęc mi się nie chciało robić
2. potem Kraków
http://www.ksa.edu.pl/
niesamowity klimat, przestrzeń... kreatywność unosię się w powietrzu:-)
kierunek projektowanie
nie wiem jeszcze czy chce projektować i zostać w Polsce... a może trzeba pójść za ciosem i sprawdzić a nie myśleć i myśleć i myśleć i myśleć?
3. no i przyszedł czas na Florencje
http://www.polimoda.com/en/home.html
umowienie spotkania poszło sprawnie
kupilam bilet, wsiadłam i pojechalam
bylam podekscytowana, że tak po prostu jadę sobie sprawdzić i ocenić na własne oczy czy ja, miasto i szkoła kochamy się ze wzajemnością
tu zupełnie inny klimat, przepych, złoto... tak po włosku ...
jest i projektowanie i stylizacja jak wszędzie... ale jest też przewidywanie trendów
aż dreszcz mnie przeszedł jak o tym słuchałam, od razu uruchomiła mi się wizja siebie i przyszłości
no i jeszcze jedna lekcja z życia do odrobienia - ten moduł zaczyna się dopiero od kwietnia 2014 więc cierpliwości tu potrzeba i spokojnego czekania. z jednym i drugim mam problem ...
p.s naprawdę kocham działać!!!
cdn.
ale wiem juz jedno myśląc nie wymyśle, bo rozważać można bez końca
mnie ratuje działanie
zawsze tak miałam, zawsze do wszystkiego byłam pierwsza i organizowałam się w sekunde
była to ciekawość świata a zarazem doskonała forma ucieczki od samej siebie
później przyszedł czas weryfikacji, już nie rwałam się do wszystkiego a wręcz do niewielu rzeczy byłam chętna, tu też wkradło się trochę zdrowego lenistwa :-)
teraz lepiej już potrafie poruszać się po dżungli pokus i nieograniczonych możliwości ale to właśnie jednak działanie i sprawdzanie i poczucie i zobaczenie jest moim najlepszym doradcą
jest to mój sposób odnalezienia drogi do siebie
dwa miesiące siedziałam i się zastanawiałam czy szkoła mody, czy w Polsce, czy zagranicą i czy w ogóle
tu coach okazał się nieocenionym wsparciem w moim chaosie decyzyjnym i naprawdę jestem sobie wdzięczna, że nie robie z siebie samotnie walczącej bohaterki (co też jest mi bardzo znane) tylko mam otwartość na pomoc innych, dobrze znających się na prowadzeniu przez wybór nowej drogi
tak sobie gadaliśmy i gadaliśmy i się wykluło, że warto zrobić sobie analize szkół mody na całym świecie (bo w zasadzie po co się ograniczać) i zobaczyć co z tego wyjdzie ...
a że lubie cele i zadania i wyzwania to się wzięłam w garść i znalazłam, napisałam, umówiłam się i pojechałam od razu
1. najpierw była Warszawa
http://www.mskpu.com.pl/
wynajęte sale w innej szkole na siłe zaadoptowane i udają artystyczne
Pani sekretarka łaskę robi, że udzieli odpowiedzi bo wszystko możesz znaleźć na stronie przecież
uciekłam szybko i nawet zdjęc mi się nie chciało robić
2. potem Kraków
http://www.ksa.edu.pl/
niesamowity klimat, przestrzeń... kreatywność unosię się w powietrzu:-)
kierunek projektowanie
nie wiem jeszcze czy chce projektować i zostać w Polsce... a może trzeba pójść za ciosem i sprawdzić a nie myśleć i myśleć i myśleć i myśleć?
3. no i przyszedł czas na Florencje
http://www.polimoda.com/en/home.html
umowienie spotkania poszło sprawnie
kupilam bilet, wsiadłam i pojechalam
bylam podekscytowana, że tak po prostu jadę sobie sprawdzić i ocenić na własne oczy czy ja, miasto i szkoła kochamy się ze wzajemnością
tu zupełnie inny klimat, przepych, złoto... tak po włosku ...
jest i projektowanie i stylizacja jak wszędzie... ale jest też przewidywanie trendów
aż dreszcz mnie przeszedł jak o tym słuchałam, od razu uruchomiła mi się wizja siebie i przyszłości
no i jeszcze jedna lekcja z życia do odrobienia - ten moduł zaczyna się dopiero od kwietnia 2014 więc cierpliwości tu potrzeba i spokojnego czekania. z jednym i drugim mam problem ...
p.s naprawdę kocham działać!!!
cdn.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)





















