sobota, 8 lutego 2014

idziemy do przodu

zadomowiłam się i dobrze mi tu w Amsterdamie
moje życie zmieniło się i każdy dzień jest inny nawet jak jest taki sam :-)
mam już tu swoje sklepy, swoje kafejki, swoje ścieżki, swój rower  i swoje strachy nadal też
wiem, że jestem na dobrej drodze i z niej już nie zawrócę
wiem, że decyzja była jedną z lepszym w moim życiu 
wiem, że uczę się nie tylko projektować ale też kreatywnie myśleć, być ze sobą, otwierać się na kolejne nowości, cierpliwie i krok po kroku ...
spełnianie swoich marzeń jest bezcenne, ja dostałam taką szansę od życia albo sama ją sobie dałam :-) jakby nie było dziękuję :-)

czuję też, że nadszedł czas na kolejny krok
zmiana się dokonała i teraz się w niej gruntuje. mam potrzebę dzielenia się procesem kreowania i postanowiłam rozpocząć ten wątek na nowym blogu lifestylowo-inspiracyjny z nutką mody.
dziękuję wam wszystkim, którzy byliście ze mną w czasie podejmowania decyzji, na początkach asymilacji ze zmianą, aż do teraz i zapraszam na http://www.beahat.blogspot.nl/
tu na bieżąco będę publikowała kolejne posty już nie o zmianie ale o inspiracji, kreacji, sztuce i modzie.

Spełnienia marzeń i do zobaczenia !!!

Beata



 

wtorek, 21 stycznia 2014

design thinking

to nie tylko szkoła designu modowego ale tez designu myślenia...
ucichłam też dlatego na  kilka tygodniu bo w tym myśleniu utonęłam ...
przechodzę tu procesy wszelkie w głowie mojej
od smutku, samotności, płaczu, strachu po ekscytacje i wiarę, że będzie dobrze...
pierwsze zaliczenia już za mną
dni siedzenia i myślenia a właściwie wymyślania, pisania, projektowania, szycia i photoshopa ...

nigdy wcześniej nie projektowałam
nigdy wcześniej nie szyłam
nigdy wcześniej nie photoshopowalam

a jak "nigdy wcześniej" to ja tak nie lubię bo chcę wiedzieć wszystko teraz, już i natychmiast
denerwuje się i demotywuje jak nie wiem ... a jeszcze bardziej jak robie i nie wychodzi ...
a nie wychodzilo:szyło się nierówno, materiał się dziurawił, suwak sie falował, photoshop robił ze mna co chciał a nie odwrotnie ...

nie lubie tego stanu ...niewiedza, zniechęcenie, demotywacja, panika ...

ale mam też taką cechę, że jak mi coś nie wychodzi to potrafie tak to przerobić, że wychodzi w końcu... jakby specjalnie więc zaczęłam sobie radzić, suwak zakryłam, materiał przycięłam a photoshopa zaczęłam się cierpliwie uczyć pytając tych co wiedzą lepiej
a pytać nauczyła mnie Thie-Lien - belgijko -wietnamka, tzw: koleżanka z ławki
po prostu jak nie wie to pyta i robi i próbuje i jest ciekawa, i ma cierpliwość i akceptuje swoją niewiedzie, próbuje, testuje...
jest moją inspiracją...

szyć nadal nie umiem ale proste szwy już się pojawiają
photoshop hula i uwielbiam się nim bawić
projektowanie jeszcze się układa w proces akceptacji, że od inspiracji się zaczyna a nie w głowię się wszystko ma...

oto efekt
dumna i zadowolona jam w tym efekcie :-)



środa, 13 listopada 2013

coś z ryby jest na rzeczy

tak zaczął się dzisiaj mój dzień
 
 
nie mogłam się powstrzymać i musiałam się zatrzymać i wdychać tą mgłę.... i zrobić zdjęcie.  nazwałam to sobie magic day i tak się wszystko zaczęło
 
urodzinowy dzień dzisiaj
na uczelni miła niespodzianka, znajomi pamiętali
ważne szczególnie jak nie jest się u siebie i wśród swoich
wieczorem spotkanie ze znajomym tutejszym więc prawie nieznajomym ale też pamiętał :-)
 
odbiegając na chwile od tematu od kilku tygodni krąży wokół mnie temat Syren
na początku trafiłam na informacje o odnalezionych szczątkach - szkielecie pól człowieka pół ryby, szok , zdjęcia wyglądają wiarygodnie, chwila zastanowienia i zdziwienia i tyle
kolejny raz ktoś ze znajomych porusza temat od bardziej naukowej strony wyjaśniając jak to się kiedyś zaczęło, że ryby wyszły na ląd itd :-)
śmieję się ...
ale jak już w książce na zupełnie inny temat trafiam na temat syren... zaczynam się zastanawiać
zawsze tak robię jak coś wraca do mnie kilka razy
zastanawiam sie nadal
dzisiaj w prezencie od znajomego nieznajomego dostaję szampana zwanego Marmaid z syrenami pięknymi na butelce...
i tak to narazie zostawiam....
magiczny początek i zakończenie urodzinowego dnia

poniedziałek, 11 listopada 2013

w życiu na deskach czasami

na różnych łóżkach spałam
sofy,niesofy, kanapy, materace, karimaty itd
niby wygodnicka jestem ale jak trzeba potrafie zacisnąć zęby dla dobra ogólnego i przyszłego

więc jak miałam kupić łóżko do swojego nowego M2 w Amsterdam 'ie nie słuchałam porad "dobry cioć i wujków" , że w łóżko jest najważniejsze i musi być wygodne i trzeba dobrze sprawdzić przed zakupem a najlepiej kupić nowe bo nie wiadomo kto na nim spał i co robił:-)

to sobie znalazłam holenderskie allegro zwane marktplaats.nl i postanowilam jednak kupić używane w ramach oszczędności ale też swoich doświadczeń, że przecież wszystkie łóżka są wygodne

w deszcz, co nikogo tu nie dziwi bo pada prawdziwie, jechalam z mapą w ręku w nieznane i się zgubiłam i nie dojechałam
ale żeby niebyło, obejrzałam jeszcze raz zdjęcia i  kupiłam to łóżko, nie widziałam, nie próbowałam, wzięłam

transport to tu osobna historia
schody wąskie i kręte, więc w wiekszości przypadków wciąga się wszystko liną na haku przez okno:-) ale najpierw trzeba znaleźć ochotników do przewiezienia :-)
miałam szczęście, dużo mam tu szczęsia w ogóle i widze to i bardzo doceniam każdego dnia
ekipa remontowa (agencja nieruchomości wyremontowala mi mieszkanie w ramach usługi) - 100% made in Poland - przywiozła mi łóżko i się położyłam i nie wierzyłam, że tak straaaasznie może być ...
czuć całą konstrukcje drewaniana i metalowe sprężyny ... pierwsza noc nieprzespana
po dwóch dniach nauczyłam się tak układać, że można było usnąć ale nie można było się ruszać...
po 3 tygodnia stwierdziłam, że juz nie dam rady , nie mam siły i nieszczęśliwość mnie ogarnęła
znalazłam nowe - też używane
ale tym razem pojechałam, poleżałam i jeszcze dałam sobie kilka dnia na zastanowienie
wziełam i właściciel mi jeszcze przywiózł i wniósł łoże w częściach
nie złożył i powiedział, że to proste i dam rade
pomyślałam, że skoro tak mówi to pewnie proste

składałam 2 dni, mineły już 3 tygodnie a ja nadal nie mogę dopasować 5 metalowych części
po prostu moja głowa nie ogarnia takich rzeczy, licze na cud, że mi się przyśnie gdzie to i po co mam wsadzić
spię bez tego i w zasadzie jeszcze się nie zapadłam wieć po co te metale?
i już się nie dam nabrać jak facet mówi, że proste ... nie wypuszcze z domu następnym razem ...

ale za to jaka wygoda, pierwsza noc - rozkoszowanie się miękkością, płaskością i cudownością, wręcz mi się niewarygodne wydawało, że tak pięknie może być
jak to nie dużo trzeba jak się w życiu na deskach śpi czasami :-)

stara łóżko się sprzedało w tym samym miejscu gdzie się kupiło i to była wielka radość bo wyjątkowo niesympatią do niego pałałam:-(

czuję sie zadomowiona - w ciągu miesiąca kupilam dwa łóżka i jedno sprzedałam, swój człowiek już tu jestem :-)

dobrego i wygodne snu :-)

piątek, 25 października 2013

cuda niewidy

no i jestem
pierwszy miesiąc: wariacki
mieszkałam u znajomych szukajac jednoczesnie swojego kąta
jak to zwykle bywa kilka dni jest cudownie pozniej coraz gorzej :-) albo inaczej: nie jest łatwo
zaciskasz zęby i myślisz, że to tak jest jak sobie na nowo życie układasz i zmieniasz itd
no to zaciskałam

mieszkanie znalazłam w ciągu tygodnia ale z możliwości wynajęcia dopiero za miesiąc
cuda się zdarzają
planowałam znaleźć pokój u kogoś bo lepsza cena i nie byłabym sama (bo juz zawczasu się bała samotności)
a tu niespodzianka, znalazło się fajne mieszkanko na poddaszu, 2 pokoiki przy samym parku, w centrum w lepszej cenie niz pokoje u kogoś :-)
Mówią, że Amsterdam nie jest łatwym miejscem do znalezienia mieszkana a już w dobrej cenie się nie da ...no to się da :-) z pomocą dobrych ludzi

od początku kiedy wpadłam na pomysł i pierwszy raz tu przyjechałam spotykam dużo dobrych ludzi
za co każdego dnia dziękuje i uśmiecham się do siebie na samą myśl

rower kupilam 3 dnia
chcialam szybko to znajomy zaprowadził mnie do sklepu i wyszłam z nowym
jest cudny i sprawuje sie super ale teraz już wiem ze mozna kupić równie fajny, używany i zapłacic 3 razy mniej ...
nazywam to procesem osiedlania kiedy na poczatku bierzesz wszystko co Ci daja bo nie znasz innego rozwiazania ...
jak się tu patrzy na rowerzystów wygląda to przerażająco - tłumy pędzące bezwiednie gdzieś tam
próbowałam obserwować, uczyć się zasad... szybko się jednak okazało, że zasad nie ma (czerwone światło - wszyscy jada itd ) a w zasadzie jest tylko jedna zasada: rowerzysta ma zawsze pierwszeństwo więc wbrew pozorom na rowerze jeździ się tu lepiej niż gdziekolwiek indziej
ścieżki - ja to nazywam autostradami - są oznakowane jak ulice, światła też są odzielne dla rowerzystów, wszytko dobrze i jasno zaplanowane
bez roweru się nie ruszam :-)

mam też szczęście jeśli chodzi o pogodę - też mówią, żebym się nie przyzwyczajała
a ja się przyzwyczaje :-)
słońce świeci, ciepło jest :-)

drugi miesiąc: więcej równowagi
wprowadzona do nowego mieszkanka - perypetie z łóżkiem to temat na oddzielny post :-)
powoli się rozglądam jak wygląda okolica, co gdzie jest itd
niesamowite ale na poczatku trudno nawet znaleźć swoje ulobione jedzenie, smaki, kolory
wybijasz się całkowicie ze swojego rytmu
ale już powoli czuję, że wracam do równowagi, znajduje swoje sklepy a do tego otwieram się na nowe przysmaki
potrzebuje człowiek mieć jednak jakies stałe elementy i rytualy w swoim życiu
ale które zostawić a które zmienić ?

szukam odpowiedzi ...






niedziela, 1 września 2013

martwić się na zapas? nieeee!!!


mieszkanie wynajęło się dzień przed wylotem:-)
złota rączka wszystko zorganizował na tiptop
walizka piękna, duża, fioletowa, przez internet = sprawnie,korzystnie z dobrym doradztwem:-) luxwalizki.pl
na pożegnaniach spędziłam tyle czasu, że ostatecznie zorganizowałam pożegnalną "imprezę" gdzie zebrałam wszystkich niedobitków moich kochanych:-) i przy okazji rozdałam ciuchy i inne tego typu rzeczy

no a jak przyszło do pakowania walizki to czekałam do ostatniego dnia i okazało się, że nawet połowy rzeczy, które chce zabrać nie mieści!!!
i się obudziłam, że niby co dalej?
pomoc sąsiadów uratowała mi życie - prześlą paczkę z niedopakowanymi rzeczami i załatwią niezałatwione rzeczy jak odebranie kurtki od krawca (bo zapomnialam:-)) i będą odbierać listy polecone z poczty bo się okazało, że jest taka usługa, że upoważnić innych bezterminowo można

dzień przed wylotem dowiedziałam się jeszcze o bezpłatnym ubezpieczeniu na wyjazdach zagranicznych do max 6 mscy EKUZ
https://www.ekuz.nfz.gov.pl/wypoczynek/wniosek-ekuz
nie wszędzie działa i nie zawsze ale zawsze lepiej mieć niż nie mieć :) to sobie stanęłam w kolejce godzinę i sobie wziełam i sobie sobie sobie :-)

pakowanie mieszkania i siebie do 5 rano, 2h snu i od 7 znowu bo o 10 wyjazd na lotnisko
więc nieprzytomna, na kawie i emocjach
wszystko udało się tu zamknąć ...

jeszcze do mnie nie dotarło, że zrobiłam to o czym zawsze marzyłam: wyjazd+moda
odetchnę chwile i pewnie powoli dotrze :-) i otwierać zaczę nowy rodział

czwartek, 15 sierpnia 2013

odwaga ?

bilet kupiony, ruszam 28.08.13
wszyscy gratulują mówią, żem odważna
a to, że ja to robię to nie znaczy, że się nie boję
boję sie jak cholera ale robię
a może odwaga to bać się i robić a nie się nie bać?
mam swoje momenty, siedzę i płaczę bo już tęsknię bo nie wiem co mnie czeka, bo mieszkanie jeszcze się nie wynajęło i tu moje i tam dla mnie
trudne są te chwile chociaż z boku cały ten proces może wyglądać imponująco i podniecająco ... ja jeszcze tego tak nie widze
bo jak się zastanowię to lubię to miasto, kocham tych ludzi i dobrze się tu czuję
coraz więcej fajnych miejsc, coraz więcej fajnych rzeczy, coraz więcej i intensywniej się tu dzieje
a najwięcej się tu dzieje we wrześniu :-) jak to zwykle bywa
ale zew natury wzywa i jest o silniejsze ode mnie :-)

p.s przygotowania rozpoczętę:
- ogloszenie o mieszkaniu do wynajecia wrzucone - narazie 0 chetnych :-(
- zlota raczka jutro przemeblowuje piwnice zebym mogla tam wszystkie niepotrzebne graty wrzucic
- szukam duzej (i ladnej oczywiscie) walizki
- poszukiwania mieszkania w Amsterdamie też rozpoczętę
- pierwsze pożegnalne kolacje ze znajomymi  :-)
- przegląd szafy zrobiony i domowe "swapy" w toku
- przeglądy innych zakątków mieszkania odwlekam jak mogę:-)