no i jestem
pierwszy miesiąc: wariacki
mieszkałam u znajomych szukajac jednoczesnie swojego kąta
jak to zwykle bywa kilka dni jest cudownie pozniej coraz gorzej :-) albo inaczej: nie jest łatwo
zaciskasz zęby i myślisz, że to tak jest jak sobie na nowo życie układasz i zmieniasz itd
no to zaciskałam
mieszkanie znalazłam w ciągu tygodnia ale z możliwości wynajęcia dopiero za miesiąc
cuda się zdarzają
planowałam znaleźć pokój u kogoś bo lepsza cena i nie byłabym sama (bo juz zawczasu się bała samotności)
a tu niespodzianka, znalazło się fajne mieszkanko na poddaszu, 2 pokoiki przy samym parku, w centrum w lepszej cenie niz pokoje u kogoś :-)
Mówią, że Amsterdam nie jest łatwym miejscem do znalezienia mieszkana a już w dobrej cenie się nie da ...no to się da :-) z pomocą dobrych ludzi
od początku kiedy wpadłam na pomysł i pierwszy raz tu przyjechałam spotykam dużo dobrych ludzi
za co każdego dnia dziękuje i uśmiecham się do siebie na samą myśl
rower kupilam 3 dnia
chcialam szybko to znajomy zaprowadził mnie do sklepu i wyszłam z nowym
jest cudny i sprawuje sie super ale teraz już wiem ze mozna kupić równie fajny, używany i zapłacic 3 razy mniej ...
nazywam to procesem osiedlania kiedy na poczatku bierzesz wszystko co Ci daja bo nie znasz innego rozwiazania ...
jak się tu patrzy na rowerzystów wygląda to przerażająco - tłumy pędzące bezwiednie gdzieś tam
próbowałam obserwować, uczyć się zasad... szybko się jednak okazało, że zasad nie ma (czerwone światło - wszyscy jada itd ) a w zasadzie jest tylko jedna zasada: rowerzysta ma zawsze pierwszeństwo więc wbrew pozorom na rowerze jeździ się tu lepiej niż gdziekolwiek indziej
ścieżki - ja to nazywam autostradami - są oznakowane jak ulice, światła też są odzielne dla rowerzystów, wszytko dobrze i jasno zaplanowane
bez roweru się nie ruszam :-)
mam też szczęście jeśli chodzi o pogodę - też mówią, żebym się nie przyzwyczajała
a ja się przyzwyczaje :-)
słońce świeci, ciepło jest :-)
drugi miesiąc: więcej równowagi
wprowadzona do nowego mieszkanka - perypetie z łóżkiem to temat na oddzielny post :-)
powoli się rozglądam jak wygląda okolica, co gdzie jest itd
niesamowite ale na poczatku trudno nawet znaleźć swoje ulobione jedzenie, smaki, kolory
wybijasz się całkowicie ze swojego rytmu
ale już powoli czuję, że wracam do równowagi, znajduje swoje sklepy a do tego otwieram się na nowe przysmaki
potrzebuje człowiek mieć jednak jakies stałe elementy i rytualy w swoim życiu
ale które zostawić a które zmienić ?
szukam odpowiedzi ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz