środa, 13 listopada 2013

coś z ryby jest na rzeczy

tak zaczął się dzisiaj mój dzień
 
 
nie mogłam się powstrzymać i musiałam się zatrzymać i wdychać tą mgłę.... i zrobić zdjęcie.  nazwałam to sobie magic day i tak się wszystko zaczęło
 
urodzinowy dzień dzisiaj
na uczelni miła niespodzianka, znajomi pamiętali
ważne szczególnie jak nie jest się u siebie i wśród swoich
wieczorem spotkanie ze znajomym tutejszym więc prawie nieznajomym ale też pamiętał :-)
 
odbiegając na chwile od tematu od kilku tygodni krąży wokół mnie temat Syren
na początku trafiłam na informacje o odnalezionych szczątkach - szkielecie pól człowieka pół ryby, szok , zdjęcia wyglądają wiarygodnie, chwila zastanowienia i zdziwienia i tyle
kolejny raz ktoś ze znajomych porusza temat od bardziej naukowej strony wyjaśniając jak to się kiedyś zaczęło, że ryby wyszły na ląd itd :-)
śmieję się ...
ale jak już w książce na zupełnie inny temat trafiam na temat syren... zaczynam się zastanawiać
zawsze tak robię jak coś wraca do mnie kilka razy
zastanawiam sie nadal
dzisiaj w prezencie od znajomego nieznajomego dostaję szampana zwanego Marmaid z syrenami pięknymi na butelce...
i tak to narazie zostawiam....
magiczny początek i zakończenie urodzinowego dnia

poniedziałek, 11 listopada 2013

w życiu na deskach czasami

na różnych łóżkach spałam
sofy,niesofy, kanapy, materace, karimaty itd
niby wygodnicka jestem ale jak trzeba potrafie zacisnąć zęby dla dobra ogólnego i przyszłego

więc jak miałam kupić łóżko do swojego nowego M2 w Amsterdam 'ie nie słuchałam porad "dobry cioć i wujków" , że w łóżko jest najważniejsze i musi być wygodne i trzeba dobrze sprawdzić przed zakupem a najlepiej kupić nowe bo nie wiadomo kto na nim spał i co robił:-)

to sobie znalazłam holenderskie allegro zwane marktplaats.nl i postanowilam jednak kupić używane w ramach oszczędności ale też swoich doświadczeń, że przecież wszystkie łóżka są wygodne

w deszcz, co nikogo tu nie dziwi bo pada prawdziwie, jechalam z mapą w ręku w nieznane i się zgubiłam i nie dojechałam
ale żeby niebyło, obejrzałam jeszcze raz zdjęcia i  kupiłam to łóżko, nie widziałam, nie próbowałam, wzięłam

transport to tu osobna historia
schody wąskie i kręte, więc w wiekszości przypadków wciąga się wszystko liną na haku przez okno:-) ale najpierw trzeba znaleźć ochotników do przewiezienia :-)
miałam szczęście, dużo mam tu szczęsia w ogóle i widze to i bardzo doceniam każdego dnia
ekipa remontowa (agencja nieruchomości wyremontowala mi mieszkanie w ramach usługi) - 100% made in Poland - przywiozła mi łóżko i się położyłam i nie wierzyłam, że tak straaaasznie może być ...
czuć całą konstrukcje drewaniana i metalowe sprężyny ... pierwsza noc nieprzespana
po dwóch dniach nauczyłam się tak układać, że można było usnąć ale nie można było się ruszać...
po 3 tygodnia stwierdziłam, że juz nie dam rady , nie mam siły i nieszczęśliwość mnie ogarnęła
znalazłam nowe - też używane
ale tym razem pojechałam, poleżałam i jeszcze dałam sobie kilka dnia na zastanowienie
wziełam i właściciel mi jeszcze przywiózł i wniósł łoże w częściach
nie złożył i powiedział, że to proste i dam rade
pomyślałam, że skoro tak mówi to pewnie proste

składałam 2 dni, mineły już 3 tygodnie a ja nadal nie mogę dopasować 5 metalowych części
po prostu moja głowa nie ogarnia takich rzeczy, licze na cud, że mi się przyśnie gdzie to i po co mam wsadzić
spię bez tego i w zasadzie jeszcze się nie zapadłam wieć po co te metale?
i już się nie dam nabrać jak facet mówi, że proste ... nie wypuszcze z domu następnym razem ...

ale za to jaka wygoda, pierwsza noc - rozkoszowanie się miękkością, płaskością i cudownością, wręcz mi się niewarygodne wydawało, że tak pięknie może być
jak to nie dużo trzeba jak się w życiu na deskach śpi czasami :-)

stara łóżko się sprzedało w tym samym miejscu gdzie się kupiło i to była wielka radość bo wyjątkowo niesympatią do niego pałałam:-(

czuję sie zadomowiona - w ciągu miesiąca kupilam dwa łóżka i jedno sprzedałam, swój człowiek już tu jestem :-)

dobrego i wygodne snu :-)