wtorek, 28 maja 2013

pokrzywa, kalosze i wałek

ciągle jeszcze zdarza się ten pierwszy raz
niezależnie od wieku zależnie od otwartości
czasami wstyd się przyznać, że to ten pierwszy, czasami brak odwagi, żeby spróbować

ujawnia wszystko i wywleka na powierzchnie czyli: zbieranie pokrzyw w ramach resetingu czaszki
jest sposób żeby się nie poparzyć: chwytasz dwoma palcami za końcówkę liścia i zrywasz szybko
no i co z tego jak i tak się można poparzyć od innych liści lub przez nieuwage
wszystkie lęki galopują na powierzchnie, boję się poparzyć!!!
ludzie zrywają a ja się boję!

i tak sobie myślę, że to jest tak bardzo adekwatne do mojego życia teraz "chce ale się boi"
już prawie łapie liśc tymi dwoma palcami ale sie zastanowić muszeę tysiąc razy czy dam rade, serce bije, ciśnienie skacze a to tylko pokrzywa!
zerwałam 2 listki i kosztowało mnie to naprawdę dużo

ale ciągle jeszcze zdarza się też ten drugi raz, do którego nie przystępujęmy, nadal sparaliżowani strachem lub zniechęceni porażką ...

więc się jednak nie poddaję i próbuję po 2 dniach ponownie
tym razem zbiory bardziej obfite i palce bardziej poparzone, i tak zrywam i sobie myśle jak nazrywam dużo i się przemogę to wszystko się zmieni w moim życiu :-) czyli tajemna recepta: jak przestać się bać
i oświeca mnie nagle w szczerym polu na południu Polski i sobie myśle ale po co ma boleć i parzyć ?
liczy się efekt, biorę nożyczki i po 2 minutach mam już sprawę z głowy i pełna miskę pokrzyw z łodygami i uśmiech na twarzy :-)

wystarczy zrobić pierwszy krok i znaleźć swój sposób.
najważniejsze, żeby nieustannie próbować nawet z naszym przyjacielem lękiem!!!


p.s  pierwszy raz w życiu wałkowałam też ciasto:-)  a że nie było wałka to butelka od wina posłużyła
      i pierwszy raz w życiu łaziłam w kaloszach po błocie i kałużach bezustannie i bezograniczennie

czyli jak niegdyś Paniusia w garniturze i szpilkach wyjechała w góry :-)
     



wtorek, 21 maja 2013

może ona wie

lenistwo mnie ogarnia
niby pojawiają się jakieś projekty a ja siedzę i nic nie jestem w stanie ruszyć
ktoś mądry mi powiedział: zaufaj swojej intuicji bo może ona wie, w który projekt wchodzić a który odpuścić

wieć tak ufam

a nie jest łatwo bo ja działający czlowiek jestem i teraz niby moge działać i mi sie nie chce
niechcenie tez mi się dobrze nie kojarzy i nigdy sobie na to nie pozwalałam
może nadszedł na to czas ?

zostawiam wszystko i jadę w góry
zastanowię się co dalej i będę dla siebie dobra :-)

wtorek, 7 maja 2013

serce wali

dziś jest ten gorszy dzień
minął już ponad miesiąc ja nadal nie wiem nic, nie wiem kim naprawdę jestem skoro nie mam pracy ...

ego szaleje
glówa głupieje
serce wali

skonczylam już czytać książkę Antykariera, która była dla mnie inspiracją do myślenia ...
i teraz pustka, trochę rzeczy wymyślilam ale duży opór i strach żeby je zacząć realizować, niewiara ...
a książka już przeczytana i ucieczki w myślenie już nie ma, jest tylko albo aż konfrontacja
brak kontroli i planu na życie
wszystko to są bardzo trudne dla mnie kawałki

sobota, 4 maja 2013

paparazzi

delektuje się cały czas bezwstydnie i bezustannie i robię im zdjęcia z ukrycia:-)
i podoba mi się to coraz bardziej:-)



 
 
 
i jeszcze na deser :-) bo mało :-p
 

piątek, 3 maja 2013

tożsamość

nie wiesz w końcu kim jesteś

czy tą biurwą z korporacji, Panią dyrektor na obcasach, w okularach, w roli... czy tą wolną, uśmiechniętą, wrażliwą, otwartą dziewczyną na rowerze ....

kryzys tożsamości przechodzę
wartość dodana zmiany

to co wiem, że nie wiem

czwartek, 2 maja 2013

deklaracja

kiedyś uważałam, że wszystko muszę umieć i wiedzieć, więc jak nie wiedziałam to nie robiłam. ominęło mnie dużo i nastresowałam się za wielu
później zorientowałam się, że jak czegoś nie wiem to zawsze mogę zapytać no i że mogę po prostu nie wiedzieć i że są ludzie, którzy wiedzą lepiej i chętnie dzielą się swoją wiedzą
i w tym punkcie jestem dzisiaj

skoro nadal nie wiem jaką drogę zawodową wybrać idę do coacha, może pomoże
pierwszą sesję mamy już za sobą
było dużo fajnych pytań, niektóre narazie bez odpowiedzi, ale też ważne wnioski
pyta ile czasu w idealnych świecie dałabym sobie na spokojne zdiagnozowanie i podjęcie decyzji co dalej? to mówię, że w idealnym świecie 3 miesiące ale w prawdziwym świecie to ja już potrzebuje wiedzieć i działać bo to marnowanie czasu jest w przeciwnym wypadku ...

od słowa do słowa, od paniki, niedowierzania do pokusy, że rzeczywiście byłoby fajnie tak zadbać o siebie i podjąć świadomą decyzję i tak po prostu pierwszy raz w życiu dać sobie czas, a nie brać pierwsze lepsze rozwiązanie ....podjęłam decyzję, że daję sobie te 3 miesiące gdzie spokojnie zdiagnozuje która z trzech dróg jest mi najbliższa.:
1. dalej korporacja
2. spelnienie pasji, którą jest moda (narazie ogólne pojęcie bo nic więcej nie wiem :-))
3. wyjazd z kraju

napisałam więc, do dwóch potencjalnych pracodawców, że jednak potrzebuje dać sobie czas, żeby świadomie podjąć decyzję co dalej. Zrozumieli o dziwo a ja cały czas niedowierzam :-) i biorę życie w swoje ręce.