wtorek, 21 stycznia 2014

design thinking

to nie tylko szkoła designu modowego ale tez designu myślenia...
ucichłam też dlatego na  kilka tygodniu bo w tym myśleniu utonęłam ...
przechodzę tu procesy wszelkie w głowie mojej
od smutku, samotności, płaczu, strachu po ekscytacje i wiarę, że będzie dobrze...
pierwsze zaliczenia już za mną
dni siedzenia i myślenia a właściwie wymyślania, pisania, projektowania, szycia i photoshopa ...

nigdy wcześniej nie projektowałam
nigdy wcześniej nie szyłam
nigdy wcześniej nie photoshopowalam

a jak "nigdy wcześniej" to ja tak nie lubię bo chcę wiedzieć wszystko teraz, już i natychmiast
denerwuje się i demotywuje jak nie wiem ... a jeszcze bardziej jak robie i nie wychodzi ...
a nie wychodzilo:szyło się nierówno, materiał się dziurawił, suwak sie falował, photoshop robił ze mna co chciał a nie odwrotnie ...

nie lubie tego stanu ...niewiedza, zniechęcenie, demotywacja, panika ...

ale mam też taką cechę, że jak mi coś nie wychodzi to potrafie tak to przerobić, że wychodzi w końcu... jakby specjalnie więc zaczęłam sobie radzić, suwak zakryłam, materiał przycięłam a photoshopa zaczęłam się cierpliwie uczyć pytając tych co wiedzą lepiej
a pytać nauczyła mnie Thie-Lien - belgijko -wietnamka, tzw: koleżanka z ławki
po prostu jak nie wie to pyta i robi i próbuje i jest ciekawa, i ma cierpliwość i akceptuje swoją niewiedzie, próbuje, testuje...
jest moją inspiracją...

szyć nadal nie umiem ale proste szwy już się pojawiają
photoshop hula i uwielbiam się nim bawić
projektowanie jeszcze się układa w proces akceptacji, że od inspiracji się zaczyna a nie w głowię się wszystko ma...

oto efekt
dumna i zadowolona jam w tym efekcie :-)